— Widocznie sport zabiera panu moc czasu, oddawna pan się nie odezwał?

— No — spochmurniał. — Chciałbym, proszę mi wierzyć, panno Niro, że chciałbym jak najczęściej... Ale mam moc zajęć.

— Więc i powodzi się panu nieźle?

— Niestety — uśmiechnął się. — Zaledwie nieźle.

— Szkoda — powiedziała obojętnie.

Murek ożywił się:

— Ale to tylko tymczasem. Stadjum przygotowawcze. Proszę nie wątpić, że wkrótce, że bardzo prędko będzie lepiej.

Był zaniepokojony i jeszcze dodał:

— To tylko kwestja czasu.

Tak się z nim inaczej rozmawiało, niż z innymi, tak wszystko, co mówił, było jakoś bezkrwiste, ślamazarne, nieistotne. Siedzieli razem przeszło godzinę, a nawet na krótki moment nie umiał jej zainteresować. I to powracanie do wspomnień! Lubował się w rozpamiętywaniu błahych zdarzeń, które minęły, a o których nie pamiętała nigdy.