— A o kogo miałby spytać?

Zawahała się:

— Nazywam się Mika. To wystarczy.

— Mika?... Słyszałem już kiedyś takie imię. Jeżeli będę mógł, to przyjdę.

— Proszę bardzo.

— I dziękuję, panno Miko, za przepowiednie. Jeśli mam być szczery, to... przydały mi się dziś szczególniej. Jak to się mówi, dodały mi ducha.

— Tak? — zapytała z radością. — Naprawdę?

— Naprawdę. Miałem dziś przykry zawód... A pani musi być wyjątkowo dobra. Dziękuję. I dowidzenia.

— Dowidzenia — wyciągnęła doń rękę bez rękawiczki.

Zdjął kapelusz i uścisnął lekko jej dłoń bardzo delikatną i nienaturalnie białą w jego ciemnej dłoni.