Zapukał i wszedł.
Przy biurku siedział chudy młodzieniec w jasnem eleganckiem ubraniu i segregował pliki papierów. Na wyciągniętych nogach miał tylko skarpetki. Żółte półbuciki stały obok.
— Ja do towarzysza Podsiadłego — niepewnie odezwał się Murek.
— Jestem. A czego? — Spojrzał nań obojętnie młody człowiek.
— Nazywam się Murek. Przysyła mnie Krótki.
Podsiadły ożywił się:
— A! Wiem, wiem. Siadajcie towarzyszu. Za chwilę wam służę. Muszę znaleźć jedną rzecz dla Zarządu. O jest... Zaraz wrócę.
Wybiegł nie nakładając butów, po minucie wrócił:
— Otóż — zaczął — nie będę wam długo zawracać głowy. Musicie przedewszystkiem zaznajomić się z literaturą podstawową. Dam wam wszystko, co mam pod ręką.
Mówiąc to, odsunął szafę, za którą na półkach umieszczonych we wnęce muru leżały stosy książek. Wybrał kilkanaście broszur i podał Murkowi.