— Świnie.

— Ale pani ma zdolności obserwacyjne, panno Arleto — powiedział Murek z podziwem.

— W życiu wszystko się wyrabia. Dlatego też jestem pewna, że pan nie jest tem, na co zewnętrznie wygląda.

— Tylko czem? — zaciekawił się szczerze.

— Pan?... Albo pan zbankrutował i z biedy do tego doszedł, albo...

Jej oczy uważnie i badawczo patrzyły zukosa.

— Albo? — podchwycił Murek.

— Albo spełnia pan swój obowiązek służbowy.

Murek zrozumiał, o co go posądza:

— Czyli, że jestem tajniakiem? — zapytał z uśmiechem. — Wyglądam na to?...