— Do słówek łacińskich, francuskich i angielskich, których uczyłam się na pensji, przybyły nowe polskie: te, któremi zapisane są ściany w szaletach.

— I tam... tam pani poznała swego narzeczonego?

Skinęła głową i zagryzła wargi. Po dłuższem milczeniu dodała:

— Przychodził tam kilka razy. Pewnego wieczoru zamknął drzwi od wewnątrz na klucz i zgwałcił mnie na kamiennej posadzce.

— Bydlę — wyrwało się Murkowi, lecz dziewczyna wzruszyła ramionami:

— Miał rację.

— I odtąd go pani pokochała?

Zaśmiała się krótko:

— Nie, panie, odtąd wiedziałam w jaki sposób biedna i młoda dziewczyna może zarabiać na swoją egzystencję. A jak zarabiać nauczyli mnie później inni. Jego spotkałam znowu prawie po roku. Nosiłam już wówczas krepdeszinowe kombinezki.

— A teraz kocha go pani?