— Właśnie.

— A ryzyko naprawdę zbyt wielkie: a niech nie odkupią! Co wtedy? Co pan pocznie z temi błotami?

— No, pewno.

Podrapał się nerwowo po głowie, powiedział „Dobranoc” i wyszedł, lecz wrócił natychmiast:

— Dawaj pan te mapki — powiedział, — jeszcze pomyślę. Tylko powie mi pan, mistrzu, z ręką na sercu: czy to, co pan mówisz, jest stuprocentowo pewne?

Murek oburzył się:

— Głowę za to daję!

— Dobranoc.

— Dobranoc.

Nazajutrz zrana, służąca wraz ze śniadaniem, przyniosła Murkowi kartkę: