— No, niema poco tracić czasu. Szkoda zostawiać te meble, ale co się da, trzeba zaraz spakować. Z dworca niebezpiecznie będzie jechać, ale wynajmiemy taksówkę do Żyrardowa i tam wsiądziemy do pociągu. Sprytnie ich zbajerowałeś.
Murek jednak potrząsnął głową:
— Mylisz się. Ja wcale nie mam zamiaru jechać.
— Jakto? — zdziwiła się.
— Mówiłem im prawdę. Wolę śmierć, jak dawne życie w nędzy.
— Chyba oszalałeś!
— Może.
— Ależ i tak dojdziemy do nędzy! Skąd ty dla nich weźmiesz tyle pieniędzy! I co ty myślisz, że nie skończą z nami? Jedyna rada uciekać.
— Nie chcę. Nie mogę.
— Dlaczego nie możesz? Pojedziemy do innego miasta. Tu daliśmy sobie radę i tam damy.