— Z jakiego znowu komitetu?... I jaki ja dla pani towarzysz? — zdziwił się.
Wówczas popatrzyła mu prosto w oczy i wyrecytowała:
— W Hiszpanji rewolucja buduje nowy porządek.
Uśmiechnął się i wyciągnął do niej rękę:
— Z komunistycznem pozdrowieniem, towarzyszko. Siadajcie. O co chodzi?
Arletka w krótkich zwięzłych zdaniach wyłożyła mu sprawę. Dwaj nader niebezpieczni prowokatorzy zdołali wkręcić się do szeregów partji. Wiedzą bardzo dużo i trzeba ich wykończyć koniecznie dziś wieczorem. Za wszelką cenę. Pół godziny opóźnienia groziłoby wręcz katastrofą. Komitet rejonowy z towarzyszem Czułkowskim na czele postanowił tę nader odpowiedzialną robotę powierzyć najlepszej i najpewniejszej piątce towarzysza Kuzyka, wypróbowanej już przy brawurowej likwidacji łamistrajków.
Kuzyk zarumienił się, rad z pochwały. Arletka zaś zapytała:
— Znacie kawiarnię Majewskiej na Grzybowskiej?
— Znam. Zaraz za placem.
— Tak. Otóż o dziesiątej punktualnie. Będą tam ci dwaj. Zapamiętajcie sobie ich wygląd.