— Więc przyznam ci się, że marzyłam o tem. Tylko niemogłam zdecydować się na zwrócenie się z tem do ciebie. Bałam się, że to cię rozdrażni.
— Cóż znowu.
— Nie przypuszczałam, że i tobie brakuje... Wybacz, ale nie posądzałam cię o... jakikolwiek głód uczuć.
— Może i miałaś rację.
— Nie. I szalenie się cieszę. Wiesz, cioteczna siostra naszej kucharki jest wdową i ma sześcioro dzieci. Najmłodsza córeczka ma trzy lata. Jest cudna. Kazałam ją kiedyś podczas twojej nieobecności przyprowadzić. Mówię ci: czarujące dziecko. Juszczeniowa, matka tej dziewczynki, z wdzięcznością oddałaby ją nam...
Murek skrzywił się:
— Myślałem raczej o chłopcu.
— Ale, gdy ją zobaczysz... — zaczęła Tunka.
— Niema celu — przerwał. — Wzięcie takiej dziewczynki byłoby niewskazane z wielu względów. Przedewszystkiem jest już zaduża. Będzie pamiętała swój dawny dom. Pozatem myślałem o zaadoptowaniu, a tu byłoby to kłopotliwe.
— Dlaczego?