— No, pani może z tego coś mieć — powiedział znacząco.
— Jakto?
— O, to bardzo proste. Ja takiego udziału w zyskach nie potrzebuję. Ale mógłbym zastrzedz ten udział dla pani.
Okrągłe oczy Bibi otworzyły się szeroko:
— Dla mnie?
— Dlaczego nie.
— Bo z jakiego tytułu?
Murek zrobił nieokreślony ruch ręką:
— Chociażby przez sympatję dla pani.
— O, pan jest bardzo uprzejmy, ale sympatja to jeszcze nie tytuł — zrobiła zalotną minkę.