— Gadaliśmy o tym — rzekł chytrze — może i tak da się zrobić.
Kunicki zaczął rozstrząsać szczegółowo ten pomysł, a Nikodem słuchał chciwie, notując w pamięci słowa „starego cwaniaka”, gdy zjawił się lokaj.
— Jaśnie pana proszą do telefonu. W nowym tartaku zerwała się transmisja i jest jakiś nieszczęśliwy wypadek.
— Co? Co ty mówisz! Prędzej samochód! Przepraszam państwa...
Wyleciał z pokoju niemal biegiem.
Kończyli obiad we dwójkę.
— Z pana jest wielki ekonomista — powiedziała Nina nie podnosząc oczu — czy pan studiował za granicą?
Dyzma nie zastanowił się i odparł:
— Tak, w Oksfordzie.
Na twarz Niny uderzyły rumieńce.