Czytanie jakichś sprawozdań, jakichś cyfr... I jedna chwila, gdy wszyscy zaczęli mu ściskać ręce za to, że powtórzył to, co poradził Kunicki na magazynowanie zboża. Jak oni to nazwali?... Aha, lombard! Śmieszne! Dotychczas sądził, że lombard279 służy jedynie do zastawiania zegarka lub ubrania... A później to zapytanie premiera:
— Szanowny panie, czy pan zgodziłby się objąć kierownictwo państwowej polityki zbożowej?
Gdy ociągał się z odpowiedzią, a potem wymawiał się, że może nie potrafi, wszyscy hurmem namawiali, aż musiał się zgodzić.
Roześmiał się.
— To cholera! Do czego człowiek doszedł! Prezes Państwowego Banku Zbożowego! Pan prezes!
Przypomniał sobie później grupę dziennikarzy, którzy go zasypywali pytaniami, oślepiający blask magnezji280. Aha, trzeba zobaczyć, czy co wydrukowali.
Zadzwonił i kazał służącemu kupić wszystkie dzienniki. Zaczął się ubierać. Gdy przyniesiono gazety, chwycił pierwszą z brzegu i poczerwieniał.
Na pierwszej stronie widniała jego fotografia.
Stał z jedną ręką w kieszeni i z zamyśloną miną. Wyglądał poważnie. Ba! Imponująco! Pod fotografią podpis głosił:
Dr Nikodem Dyzma, twórca nowego systemu polityki rolnej, otrzymał misję utworzenia Państwowego Banku Zbożowego i nominację na jego prezesa.