Prezes Rady Ministrów ma zaszczyt zaprosić JW Pana o łaskawe wzięcie udziału w raucie11, który wydaje dn. 15 lipca rb.12 o godz. 8 wieczór w dolnych salonach Hotelu Europejskiego ku uczczeniu przyjazdu J. E.13 Kanclerza Republiki Austriackiej.

U dołu drobnymi literami podano:

Strój balowy — ordery.

Przeczytał jeszcze raz adres: Al. Ujazdowskie 7.

Odnieść? A może dadzą złotego lub dwa?... Spróbować nie zaszkodzi. Numer 7 to wszak zaledwie kilkadziesiąt kroków.

Na tablicy lokatorów przy nazwisku A. Rakowieckiego widniał numer 3 mieszkania, pierwsze piętro. Wszedł na schody i zadzwonił, raz, drugi. Nadszedł wreszcie dozorca domu i oświadczył, że pan prezes wyjechał za granicę.

— Pech.

Wzruszył ramionami i, trzymając list w ręku, począł iść ku domowi. Minęło dobre pół godziny, nim dotarł na ulicę Łucką. Po skrzypiących drewnianych schodach dobrnął na czwarte piętro i nacisnął klamkę.

Buchnął mu w twarz zaduch ciasnej izby, łączący w sobie drażniący aromat przypieczonej cebuli, spalonego tłuszczu i woń suszących się pieluszek. Z kąta rozległ się głos kobiecy:

— Niech no pan drzwi zamyka, bo cug14 i jeszcze mi pan dziecko zaziębi.