Po kilku minutach wszedł lokaj i zameldował:
— Pan Oskar Hell.
Wówczas pani Przełęska powiedziała tak głośno, że w przedpokoju musiano wyraźnie słyszeć każde słowo:
— Powiedz temu panu, że nas nie ma w domu i że w ogóle dla pewnych osób nie będzie nas nigdy.
Z przedpokoju doleciał ich uszu trzask zamykanych drzwi.
— Jakże źli są ludzie — westchnęła Nina.
Nikodem odwrócił się i udawał, że przygląda się bibelotom w serwantce501. W szybie serwantki dostrzegł kontury swej uśmiechniętej twarzy i uśmiechnął się jeszcze szczerzej.
Krzepicki przeczytał uważnie sześć stron maszynowego pisma, zawierających wniosek ministra skarbu, później przejrzał ceduły502 zagranicznych i krajowych giełd zbożowych i wzruszył ramionami.
— Hm... Co pan zatem sądzi, panie prezesie?
Nikodem zmarszczył czoło.