— Zajmij się więc czarnym pokojem.
Posłusznie wstał i, skłoniwszy się uprzejmie i z wdziękiem Józefowi, wyszedł. Pani Krotyszowa zajęła jego miejsce:
— Jakże się panu podoba ten młody człowiek? — zapytała, patrząc w przestrzeń.
— Owszem, proszę pani, bardzo.
— Tak. On ma swoje zalety. Podobno nawet odznacza się dość znośną inteligencją i sprytem.
— Jest bardzo miły.
— O tak. Lubią go wszyscy.
— Ale wybaczy pani, dlaczego pani powiedziała przy wzmiance o inteligencji pana Swojskiego „podobno”?
— Ach, bo ja o tym nic bliższego nie wiem. Widzi pan, jestem bardzo leniwa i nie lubię zmieniać kochanków, bo to zawsze sprawia masę kłopotów. A sądzę, że typ inteligencji Buby znudziłby mnie zbyt szybko.
Józefowi zaparło dech w płucach.