— O nie, proszę pana — zaprzeczył Józef — ja, niestety, na rolnictwie nie znam się zupełnie. Sądzę też, że będziemy prosili pana o pozostanie w Terkaczach. Będziemy tam, oczywiście, spędzać część roku.

— Zatem zamierza pan wkrótce przystąpić do odbudowania dworu?

— Tak, na razie dworu, a w przyszłym roku reszty zabudowań.

— Zatem jutro państwo raczą odwiedzić Terkacze?

— O ile dopisze pogoda.

— Będę oczekiwać.

— A nie przenocowałby pan tu — zapytał Józef — jutro pojechalibyśmy razem?

Lecz Olszewicz odmówił. Musiał dopilnować naprawy studni, a zwykła robota wymagała jego obecności.

— Zresztą państwo pojadą samochodem, a ja was swoimi szpakami nie dogonię.

Nawet nie został na kolacji, chociaż państwo Jarzębowiczowie serdecznie go usiłowali zatrzymać.