— Niestety, nie był to sen. Stopniowo przypomniałem sobie wszystko. Małżeństwo zostało formalnie zawarte i klamka zapadła. Możesz mi wierzyć, Haneczko, że od pierwszej chwili wiedziałem, że popełniłem błąd.

Wzruszyłam ramionami.

— Dlaczego błąd?... Była aż tak oszołamiająco piękna, jak mówisz, kochałeś ją do szaleństwa, pochodziła z rodziny odpowiadającej ci pod względem towarzyskim, w dodatku zamożna... Nie widzę tu błędu.

Spojrzał na mnie z rozczuleniem, które odczułam jak obrazę.

— Dziękuję ci, że jesteś tak wyrozumiała — powiedział.

— To nie jest żadna wyrozumiałość, mój drogi, lecz po prostu niewiara w to, że byłeś niezadowolony.

— Jak to?... Nie wierzysz mi?...

Zaśmiałam się.

— Szkoda, że nie mogłeś słyszeć własnego tonu. W twoim pytaniu brzmiało takie oburzenie, jakbyś był człowiekiem najbardziej zasługującym na wiarę, jeżeli nie na całym świecie, to przynajmniej w środkowej Europie.

— Ach — przygryzł wargi — w ten sposób to rozumiesz.