— Właśnie — przyznał bezczelnie.
— A zatem?
— Jakkolwiek czujemy do siebie żal... — zaczął.
Przerwałam mu:
— Nie czuję do ciebie żadnego żalu.
— Więc wszystko jedno, jak to nazwiemy.
— Wcale nie wszystko jedno. Wychodząc z tego założenia, możesz swoim przyjaciołom opowiedzieć, jak rozpaczam.
— Hanko — spojrzał na mnie z wyrzutem. — Wiesz przecież dobrze, że nigdy bym czegoś podobnego nie powiedział. Że nigdy i z nikim o tobie nie mówiłbym w sposób inny, jak tylko w najprzyjaźniejszy.
— Nie mam na to najmniejszej gwarancji.
— Więc daję ci słowo. Nie wiem, dlaczego mnie znienawidziłaś tak nagle, ale ja zachowam dla ciebie te same uczucia, które żywiłem zawsze.