Był okropnie zły, lecz nic nie odpowiedział. Wobec tego oświadczyłam:

— Więc dobrze. Zgadzam się na twoją propozycję. Przy spotkaniach będziemy się zachowywali tak jak dawniej. Oczywiście tylko w obecności ludzi. Podkreślam tylko, że nikogo tym nie wprowadzimy w błąd, jeżeli jednocześnie będziesz się afiszował z tą kobietą. To wyrzeczenie się niewiele by cię nawet kosztowało. Zabawię tu najwyżej jeszcze dzień lub dwa.

— Nie kosztowałoby mnie w żadnym razie, chociażby dlatego, że ja wyjeżdżam jeszcze dzisiaj.

— Wyjeżdżasz? — zdziwiłam się. — Dlaczego?

— Co za dziwne pytanie. Przyjechałem tu przecież dla ciebie.

Spojrzałam nań podejrzliwie.

— A ona? Również wyjeżdża?

Wyraźnie się zmieszał.

— Nie mam pojęcia. Skądże mogę wiedzieć?

— Byłby to bardzo zabawny zbieg okoliczności — zaśmiałam się.