Na dole w barze, siedzieliśmy do trzeciej w nocy. Cóż to za naiwny cymbał z tego Tota! Rozkrochmalił się zupełnie, zapomniał o wyjeździe i przewracał do mnie oczy, jak za najlepszych czasów. Dałabym głowę, że obiecywał sobie bardzo wiele. Chciałabym widzieć jego minę, gdy dowiedział się, że poszłam spać. Wyszłam na chwilę z baru, zapowiadając, że zaraz wrócę. No i oczywiście nie wróciłam.

Nasłuchiwałam dość długo, czy nie zapuka do moich drzwi, widocznie jednak zrozumiał i nawet nie próbował.

Jutro wieczorem wyjedziemy razem.

Środa

Nareszcie przyszedł list z Burgos. Z niecierpliwością otwierałam długą, wąską kopertę amerykańskiego typu. Na wstępie spotkało mnie rozczarowanie. Wewnątrz był tylko list, żadnej fotografii.

Baxter pisał:

Szanowna Pani! Niestety, nie będę mógł Pani służyć obszerniejszymi ani szczegółowszymi wiadomościami dotyczącymi osoby interesującej Panią. Znajomość moja z panną Sally Ney była znajomością wybitnie przypadkową i przelotną. Istotnie, przed czterema laty służbowo bawiłem w Buenos Aires i tam spotkałem dziewczynę tego nazwiska. O ile mnie pamięć nie myli, nie był to jej pseudonim, używała go bowiem nie tylko na afiszu, jako tancerka, ale i w życiu prywatnym. Utwierdza mnie w tym przekonaniu to jeszcze, że mówiliśmy o jej rodzinie, osiadłej od wieków w północnej Irlandii.

Od czasu mego pobytu w Buenos Aires nie widziałem więcej tej pani i nie korespondowałem z nią. Zachowałem jednak dla niej jak najwięcej przyjaznych uczuć, wspomnienie osoby miłej, dobrze wychowanej, inteligentnej i kulturalnej. W swoim trudnym zawodzie tancerki, obracającej się w środowisku z natury swej raczej niesprzyjającym kultywowaniu dobrych obyczajów, zachowała świeżość i uczciwość dziewczyny z dobrego domu.

O ile wiem, tańcem musiała się zająć na skutek ruiny materialnej jej rodziców. Los swój znosiła pogodnie, chociaż marzyła o małżeństwie. Z całą pewnością wówczas nie była mężatką. Ponieważ zasięgała mojej rady w związku ze sprawami wizy, miałem w ręku jej dokumenty, wystawione przez władze angielskie na nazwisko Sally Ney.

Wspominała mi o tym, że proponują jej występy w kasynie w Cannes, z czego bardzo się cieszy, gdyż jej brat pracuje w Nicei w jednym z angielskich przedsiębiorstw przemysłowych. Nie jestem tego pewien, lecz zdaje się, że ma na imię James.