— Jeżeli ta treść istnieje — zauważyłam.
Spojrzał na mnie z największą czułością.
— A czyż w samym małżeństwie jej nie ma?
Miałam wielką ochotę przyznać mu słuszność, lecz przez pamięć na jego niezmazaną dotąd winę wobec mnie powiedziałam:
— Że treść taka była — to wiem... Czy wróci — nie wiem...
Był szczęśliwy z przerwania rozmowy, gdyż właśnie przyszła mama. Była strasznie zaaferowana i ledwie zdążyła mnie ucałować, gdy zaraz zawołała:
— Słyszeliście już?
— O czym? — spokojnie zapytał Jacek.
— No, że już została postanowiona wojna europejska. Niemcy są wściekli na Czechów, że podobno Rotszyld, wiecie, ten, u którego bawił książę Windsoru, uciekł do Pragi, powiedzieli, że albo im wydadzą Rotszylda, albo zabiorą im Karlsbad. No i w Paryżu już postanowili zrobić wojnę.
Jacek zaśmiał się.