— Jednak strach mnie przejmuje, Fredzie, na myśl, co będzie, jeśli to nie były czcze pogróżki.

— A jakież jest inne wyjście? Chyba twój mąż nie zgodzi się spełnić jej żądań?

— Na pewno nie.

— Ani ty nie będziesz go do tego namawiała.

— Nigdy nie miałam tego zamiaru.

— Więc musimy działać. Będzie najrozsądniej, jeśli zaraz pojedziesz do domu i powiesz mężowi o tym, żeśmy słyszeli jego rozmowę z miss Normann.

Przestraszyłam się.

— Jak to, że my? Musiałabym wówczas powiedzieć wszystko.

Zaśmiał się.

— No, wszystkiego nie potrzebujesz mówić.