Po kilku „halo”, „halo” — usłyszałam Jacka. Zapytał najpierw, jak się czuję, później powiedział, że tęskni za mną i że przez cały czas był bardzo zajęty, zapowiedział, że ważne sprawy zatrzymają go jeszcze na dni kilka w Paryżu. Dotychczas jego telefon nie różnił się niczym od zwykłych. Ale zaraz później zapytał:

— Cóż tam u ciebie, Haneczko, nic nowego nie zaszło?

— Nic. A cóż by mogło zajść?

Zawahał się przez ułamek sekundy i odpowiedział:

— No, to w porządku. Bądź zdrowa, pamiętaj o mnie i nie myśl o mnie źle w żadnym wypadku.

To już było aż nazbyt wyraźne.

— Dlaczego miałabym o tobie myśleć źle?... I w jakim wypadku?...

Zmieszał się trochę. Jego głos zabrzmiał niepewnie:

— No może sadzisz, że ja tu sobie bawię się i dlatego odkładam powrót.

— Wcale tak nie sądzę — odpowiedziałam, skandując słowa.