Przyszła ciszą — drogą długich cieni,
Naszych cieni od dawnych jesieni,
I wszeptała się w nas, zadumana...
Nawet Toto, który jest zupełnie impregnowany przeciw wszelkiemu pięknu, zachwycał się tym wierszem.
Aczkolwiek w zupełności podzielam zachwyt autorki pamiętnika dla wyżej cytowanego wiersza, chciałbym dodać tu małe sprostowanie. Mianowicie jest to wiersz, a raczej początek wiersza pod tytułem Siódma jesień Juliana Tuwima. Pani Renowicka popełniła błąd przypisując go komu innemu. (Przypisek T. D. M.)
Czytam mnóstwo poezji. Nawet gdy gdzieś wyjeżdżam, zawsze zabieram ze sobą Toi et moi 37Geraldiego38.
Mój Boże! Już dziewiąta, a ja się jeszcze nie przebrałam. O dziesiątej miałam się spotkać z Totem. Znowu będzie robił kwaśne miny.
Powinien w ogóle Bogu dziękować za to, że się chcę z nim widywać.
Czwartek
Nareszcie przyjechał Jacek. Musiał w Paryżu bardzo dużo pracować albo lumpować, bo zmizerniał i stał się bardziej nerwowy. Przyjechał bardzo wcześnie, kiedy jeszcze spałam. Dowiedziałam się od Józefa, że zaraz po wzięciu kąpieli mówił z kimś przez telefon prawie godzinę. Nietrudno było mi się domyślić, że mówił z nią.