— A tobie, Donka, w głowie tylko jedno: naśmiewać się ze mnie.

— Wcale się z ciebie nie naśmiewam — spoważniała nagle. — Ot, po prostu wesoło mi.

— To dlaczego mówisz, że ja się mam martwić? Przecież wiesz, że się cieszę.

— Wcale nie wiem, że się cieszysz. Skąd mogę wiedzieć? Siedzisz smutny, w trawę oczy wbiłeś, skąd mam wiedzieć, że się cieszysz?

Wasyl chrząknął kilka razy i spod oka spojrzał na nią.

— Cieszę się, że obawa przeszła, że mi ojciec dziewczynę nie po sercu wybierze. Pomyśl sama: gdyby tobie na przykład takiego chłopaka gwałtem dawali, któren się tobie nie podoba.

Donka lekko wzruszyła ramionami.

— E, który by tam mnie chciał. I nie w głowie mi takie rzeczy.

Wasyl znowu spochmurniał.

— Bo pewno w mieście zostawiłaś jakiegoś, który ci się podoba?