Wasyl wywiercił palcem w darni sporą dziurę, zanim odpowiedział:

— Jakby było obojętne, to ja by nic nie mówił. Widać nieobojętne.

— Nie rozumiem, co ci może na tym zależeć — z niewinną minką powiedziała Donka.

— Widać zależy.

— A dlaczego?

Wasyl opuścił głowę i posępnie odpowiedział:

— Bo ty, Donka, bardzo mi się podobasz.

— Ja? — zawołała z największym zdziwieniem, na jakie ją było stać.

— Pewno, że ty — mruknął Wasyl.

— Boże drogi, co tobie we mnie może się podobać!