— A pani to dzisiaj musiało się coś pomyślnego zdarzyć. Taka pani wesoła.
Łucja zaśmiała się.
— Zgadła pani. Rzeczywiście zdarzyło mi się coś bardzo pomyślnego.
Pani Szkopkowa nie byłaby kobietą, gdyby nie przyszło jej na myśl, że musi tu chodzić o jakiegoś mężczyznę. Ponieważ zaś lubiła swoją lokatorkę szczerze, powiedziała:
— Tak się głowię i głowię, kogo tu pani doktorka w naszej okolicy mogła sobie upatrzyć. Tu przecież nie ma żadnego odpowiedzialnego pana.
Łucja wybuchnęła serdecznym śmiechem.
— A jednak ja znalazłam.
Szkopkowa przymrużyła w zamyśleniu jedno oko.
— Bo chyba nie młody pan Czarkowski. To przecież jeszcze dzieciak.
— Nie, nie...