— Tak, przyjemność. Dała mi niezbity dowód, że pan jest o mnie zazdrosny.
Chciał wzruszyć ramionami, lecz opanował się i powiedział:
— O zazdrości nie może tu być mowy.
— Tak trudno się panu do niej przyznać?... Czy to taki wstyd być zazdrosnym o mnie?...
Milczał z opuszczoną głową. Pani Nina wstała, zbliżyła się do niego, delikatnie obu rękami uniosła głowę i pochylając się nad nim tak blisko, że czuł jej oddech, zapytała:
— Czyż jestem tak niepociągająca i aż tak brzydka?...
Zaczerwienił się. Ponownie uderzyła go jej piękność i jakiś nieodparty czar wynikający z kontrastu zmysłowości ust i nozdrzy i chłodu wielkich, zielonych oczu.
— Jest pani piękna — powiedział cicho.
Przesunęła kilkakrotnie końcami palców po jego włosach i twarzy i szepnęła:
— Tak szalenie tęskniłam za panem...