— Chcę tylko jedno jeszcze wiedzieć. Spotkałeś inną kobietę?
W pierwszej chwili nie zrozumiał, o co jej chodzi:
— Ależ nie, Nino! O Boże, jak my jesteśmy daleko od siebie!
Wstała i zaczęła powoli naciągać rękawiczki.
— No, cóż — powiedziała z uśmiechem. — Nie pozostaje mi nic innego, jak pana pożegnać.
Wyciągnęła rękę, którą Kolski w milczeniu ucałował. Wolno szła do drzwi. Przy drzwiach odwróciła się.
— W gruncie rzeczy jest pan dobrym chłopcem.
Zanim zdążył coś odpowiedzieć, wyszła.
Od tego dnia nie widywał jej wcale. Minęły trzy tygodnie. Obchodził właśnie wieczorem pacjentów na drugim piętrze, gdy przybiegł sanitariusz:
— Panie doktorze. Na dole jest pani profesorowa Dobraniecka i prosi pana doktora.