Pani Nina nie była już zdziwiona, że znał godzinę odlotu i przylotu do Wilna, że wiedział, w jaki sposób można zamówić w Wilnie samochód.
— Jak to dobrze, że pan wszystko wie! Sama nie dałabym sobie z tym wszystkim rady. Jestem półprzytomna.
Nagle chwyciła go za rękę.
— Panie Janku! Panie Janie, niech pan jedzie ze mną!
Kolski z lekka przybladł.
— To jest niemożliwe — odpowiedział. — Nie mogę teraz wyjechać.
— Dlaczego?
— Mamy pełną lecznicę. Koledzy są zaorani. Nie mogę.
— Ach, cóż mnie obchodzi lecznica! — oburzyła się pani Nina. — Zaraz rozmówię się z Rancewiczem i będzie pan wolny.
Kolski skrzywił się.