— Czy pan wierzy, że taka operacja per procura może się udać?
Kolski nie ustępował.
— Słyszałem o wypadkach, gdy mechanik okrętowy na pełnym morzu przeprowadził amputację nogi marynarzowi, nie mając pojęcia o anatomii i korzystając li tylko z wskazówek chirurga nadawanych z któregoś portu przez radio. Operacja się udała...
Pani Nina powtarzała wciąż szeptem wśród płaczu:
— Błagam, profesorze... Błagam...
Wilczur stał przez dłuższą chwilę ze ściągniętymi brwiami.
— Podobne rzeczy mogą się czasem udać, gdy chodzi o wypadki nieskomplikowane. Lecz pytam pana powtórnie: czy wierzy pan, by tu można było zastosować podobny system?
Kolski potrząsnął głową.
— Nie, panie profesorze. Ja w ogóle nie wierzę, by ta operacja mogła się udać. Stan chorego jest, moim zdaniem, beznadziejny. Ale...
Przerwał mu głośniejszy szloch pani Dobranieckiej.