— Zaraz przygotuję dla pana pokój profesora.

— Czy mogę pani w tym dopomóc? — zapytał nieśmiało Kolski.

— Nie. Dziękuję — odpowiedziała stanowczo i chłodno. — Sama sobie dam radę.

— A nie przeszkodzę pani, jeżeli będę przy tym obecny?

— Och, to mi jest zupełnie obojętne.

Podczas gdy zamykała drzwi, zauważył:

— Nie sądziłem, że państwo się tutaj tak dobrze urządzili. Toż to prawdziwa lecznica. A co jest w tamtym pokoju?

— Tam leżą chorzy — krótko odpowiedziała Łucja.

Zmiana tematu nie przyczyniła się do przełamania lodów i Kolski powiedział:

— Pani, zdaje się, jest bardzo na mnie zagniewana. Żywi pani do mnie urazę o to, że namówiłem profesora do wyjazdu.