— Nawet cienia, panie Janku. I niech pan o to nie żywi do mnie żalu.
Zebrała ze stołu formularze i skierowała się ku wyjściu. Gdy już była przy drzwiach, zawołał:
— Panno Łucjo, jeszcze jedno pytanie.
Zatrzymała się.
— Pani... pani kocha innego?
— Czy to jest takie ważne? — zapytała po pauzie.
— Bardzo ważne — powiedział z naciskiem.
— Tak, kocham innego.
— Jeszcze jedno. Kocha pani... Wilczura?
Nic nie odpowiedziała. Kolski zbliżył się do niej.