Druckiego nagle uderzyła myśl. „A zapatrzenie?” Już chciał to powtórzyć głośno, gdy wstrzymało go niejasne uczucie, że należy przemilczeć.
— Są jednak, jak słusznie powiedział profesor — odezwał się doktor Kunoki — zabobony wręcz niedorzeczne. Takie nawet, które zalecają środki wręcz przeciwnie działające, niż się pragnie. Na przykład w wiekach średnich w Lombardii82 znachorki wymyśliły napój miłosny, którego recepta rozpowszechniła się wkrótce w całej Europie, a nawet zawleczona została do Ameryki. Kobieta, dając ten eliksir do wypicia młodzieńcowi, rzekomo miała w nim wzbudzić gorącą miłość.
— Jakieś zioła?...
— Nie. Napój składał się z wody źródlanej, czerpanej z różnymi, oczywiście, zaklęciami i z krwi menorrhagii83.
— Tam do diabła! — zaklął Drucki — tym chyba można na tamten świat wyprawić!
— Nie — zaprzeczył Japończyk — ale spowodować pewne zaburzenia można. Godne zaś uwagi jest to, że krew ta właśnie zawiera w sobie ogromne ilości hormonu zwanego folikuliną84. Otóż hormon ten aczkolwiek u kobiety wywołuje gwałtowny popęd seksualny, na mężczyznę działa wręcz odwrotnie. Powoduje mianowicie zanik gruczołów rozrodczych, a nawet występowanie drugorzędnych cech płciowych kobiecych.
— Oczywiście — dodał profesor Brunicki — tylko przy zastrzykach folikuliny osobnikom męskim dają się skonstatować te objawy. Czy podana z pokarmem folikulina działa równie silnie, dotychczas nie stwierdzono.
— Tak — kiwnął głową doktor Kunoki — ale folikulina nie podlega działaniu zasad i kwasów, zatem możemy przypuszczać, że w żołądku ani w jelitach się nie rozkłada. Co więcej, należąc do grupy wyższych alkoholi, zostaje szybko wessana do krwi.
— No dobrze — roześmiał się Drucki — zatem stosując ten hormon, można bez operacji produkować eunuchów85?
— Tak.