— Doktorze, pan wierzy w zapatrzenie?
Japończyk zrobił nieokreślony ruch ręką.
— Słowo „wierzyć” nie jest tu odpowiednie. Jestem natomiast przekonany, że zapatrzenie jako takie istnieje.
— Jak to? I pan sądzi, że nauka może to potwierdzić?
— Proszę pana — zmarszczył czoło Japończyk — cała moja teoria elektroneuronów, czy, jeżeli pan woli, teoria psychonów, zmusza właśnie do wykazania swej nieodpartej słuszności na prawdziwości naukowej ludowego „przesądu” o zapatrzeniu.
Drucki nerwowo podsunął swoje krzesło.
— Niechże mnie pan objaśni.
— Z przyjemnością. Czy hodował pan kiedy konie lub psy?
— Psy owszem. Kiedyś namiętnie lubiłem polowanie.
— Dobrze, zatem hodował pan psy myśliwskie, rasowe?