— Musisz!

— Nie. Właśnie chcę, bym była tą jedyną kobietą, obok którą pan przejść musi, chociaż nie chce.

— Niech pani mnie nie drażni — ściągnął brwi Drucki.

— Bo?...

— Bo nie należę do tych, z którymi to można robić bezkarnie.

— Urodzony zwycięzca? — zapytała prawie ironicznie. — Pogromca?...

— Tak! Po stokroć tak! I nie ujdzie mi pani... Sama to pani wie... Musisz... musisz...

Przecie widział jej wspaniałe oczy i zachwyt ich, i pożądanie.

— Musisz...

Zaśmiała się.