Taką odda ją życiu. Uzbrojoną i opancerzoną przed niedorzecznymi wszelkimi uderzeniami, z zewnątrz i z wewnątrz, które Alicja sama musiała przejść i które omal nie zgruchotały jej do cna.
Julka już tego nie będzie musiała przechodzić. Teraz jest jeszcze dzieckiem o naturze zbyt miękkiej, zbyt giętkiej i zbyt skłonnej do wygodnej, a zgubnej dla kobiety roli bluszczu.
Na drodze planów Alicji stała i zmysłowość Julki, wyrażająca się w jej nadwrażliwości na wszelkie tematy erotyczne, jakie spotykało się w mitologii, anatomii, psychologii, historii, czy nawet w starannie selekcjonowanych przez Alicję utworach beletrystycznych. Mała miewała potem sny pełne podniecających wizji i romantycznych sytuacji.
Nauczona od szeregu lat zwierzała się z nich zawsze Alicji, zapłoniona i z lśniącymi oczyma.
Do snów tych Alicja wielką przywiązywała wagę, bacznie je notowała i szukała klucza do nich w psychoanalizie. Nie była bezwzględną zwolenniczką freudyzmu175, lecz brała pod uwagę wiele metod psychoanalitycznych przy wychowaniu Julki.
Widziała też u niej za silny pociąg do pieszczot. Julka od dziecka miała nadmierne zamiłowanie do przytulań się, obcałowywała swoje koleżanki, przepadała za panami, którzy nosili „na barana”, i lubiła wysiadywać na ich kolanach. Teraz zaś kolekcjonowała fotografie artystów filmowych i całe swoje drobne oszczędności wydawała na zakup tych pocztówek.
Wszystko to niepokoiło Alicję.
Sama, będąc dziewczynką — doskonale to pamiętała — była bardzo zmysłowa. Może mniej to uzewnętrzniała niż Julka, lecz za to ileż nocy spędzała bezsennie, spalając się w najwstydliwszych bezwstydnych marzeniach i do krwi gryząc palce, poplamione szkolnym atramentem.
Dlatego nie obawiała się zmysłowości Julki, zmysłowo może równie silnej, lecz równiejszej i nieburzliwej. Co więcej, była przekonana, że z łatwością zdoła rozwinąć w dziewczynie dostatecznie silne ośrodki hamujące, skoro przy swoim własnym, znacznie niebezpieczniejszym usposobieniu, posiadała już jako podlotek tak dojrzałe, że w chwili rzucenia się na nią mężczyzny, w chwili gdy ziszczał się wreszcie wymarzony w długie noce moment oddania się, znalazła w sobie dość siły i dość woli, by uciekać po ciemnym mieszkaniu, walczyć i bronić się do ostatka sił. Jeżeli doznała wówczas szalonej, dzikiej, nieprawdopodobnej rozkoszy, to jednak już w chwilę potem znalazła w sobie dość mocy psychicznej, by oddzielić oszałamiające przeżycie swego ciała od siebie, by wzbudzić w sobie nienawiść, żal i pogardę do tego człowieka. Mniejsza o to, że z biegiem lat, w miarę dojrzewania umysłu, uczucia te poddała rewizji i korekturze. Pozostało faktem, że ośrodki hamujące miała rozwinięte wspaniale.
Tym bardziej uda się je wykształcić u Julki.