— A to, że nie ma po co ekshumować i galwanizować trupa, który i tak musi przejść później taki sam proces rozwoju, jeżeli sprawia ci to przyjemność, degeneracji.
— To nie jest powiedziane, że musi.
— Więc co?... Na całą wieczność, aż do końca świata przetrwa ten twój system?...
— Dlaczegóż by nie? — upierał się Henryk.
— A dlatego, że życie to nieustanna przemiana, mój ty Tarkwiniuszu.
— Nie wszędzie. Na przykład Chiny.
— Co Chiny?
— Trwały w niezmiennej cywilizacji przez długie wieki, przez dziesiątki wieków.
— Ale mówisz: trwały, więc nie zaprzeczasz, że przeszło im to?
— Ach, tu działały wpływy zewnętrzne.