— Szkoda.
Podeszła doń i kładąc mu rękę na ramieniu zapytała:
— Co panu jest, panie Stefanie?
Zrobił zdziwioną minę:
— Mnie?
— Tak. Jest pan jakiś nienaturalny. Od rana. Nie widziałam pana przez miesiąc. Czy zdarzyło się coś przykrego?
— Ależ bynajmniej.
Potrząsnęła głową:
— A jednak...
— Droga pani Bogno — usiłował mówić niefrasobliwie — zapewniam panią, że doskonale spędziłem urlop, że nic przykrego nie zaszło, że słowem...