Wzięła go za rękę:

— Panie Stefanie, mówi pan jak dziecko.

— Nie sądzę.

— Czyż na to można znaleźć odpowiedź?

— Na wszystko można. Jeżeli stwierdzam jakiś swój pogląd, czy stan psychiczny, zawsze jestem w stanie odkryć jego przyczyny.

— Byłoby tak, jak pan mówi — uśmiechnęła się doń — gdyby miłość nie jednoczyła w sobie tysiąca złożonych przyczyn.

— O, przepraszam. Wiem doskonale, że lubię panią dla takich a takich powodów, które mógłbym z dokładnością wyliczyć.

— Dlatego, że pan mnie lubi. Gdyby pan mnie kochał, zapewniam pana, nie umiałby pan nic powiedzieć. Znalazłby pan tylko jakieś nic nie tłomaczące określenie: ona jest cudowna!... ale to już sędziom w rodzaju pana nie wystarczyłoby.

Borowicz pochylił się nad filiżanką i powiedział cicho:

— Pani jest cudowna...