— Czego? — znachor zamrugał powiekami.
— Nostalgii — swobodnie powtórzył Leszek.
— Nie — potrząsnął głową. — Toż ta sama ziemia, nie obczyzna.
Leszek nie był jeszcze pewien i zauważył:
— No tak, ale ludzie inni, inne obyczaje. Zawsze to niełatwo zaaklimatyzować się.
Znachor wzruszył ramionami.
— Wędrowałem po całym państwie. Wszędzie mi dom i nigdzie.
I to nie zadowoliło Leszka. Znachor mógł sensu nieznanego słowa domyślić się z całego zdania. Należało pytanie zbudować precyzyjniej.
— I tu ludzie dla pana życzliwi — powiedział. — Nieraz to słyszałem. Ma pan dużą frekwencję?
Kosiba kiwnął głową.