— Ściąć?...
— Tak. I opakować.
— A dokąd to pójdzie, proszę pana?
— Ja sam zabiorę.
— To pan inżynier wyjeżdża?
Leszek nic nie odpowiedział i skierował się do wyjścia.
— Proszę pana — ogrodnik zatrzymał go. — Ale pan kazał ściąć prawie wszystkie kwiaty. To nie moja sprawa. Tylko że ja nie wiem, czy pani...
— Dobrze. Proszę powiedzieć pani i zapytać, czy nie ma nic przeciw temu.
— Pani wyjechała samochodem na stację i wróci dopiero na obiad.
— Więc po obiedzie Jan spyta. Ja też jadę dopiero po obiedzie.