— A tyś wydobrzała, gołąbeczko — uśmiechnął się do niej.

Skinęła głową.

— To ze szczęścia.

— Ze szczęścia?...

— Tak, z wielkiego szczęścia, jakie mnie spotkało.

— Jakież to szczęście? — zapytał Kosiba.

Marysia wzięła Leszka pod rękę i powiedziała:

— On wrócił do mnie i już nigdy nie rozstaniemy się.

— Marysia zgodziła się zostać moją żoną — dodał Czyński.

Znachor chwycił się oburącz za kratę, która oddzielała go od nich, jakby bojąc się, że zachwieje się i upadnie.