Ciemno jeszcze było, gdy obudziło ich skrzypienie kół, tupot kopyt końskich i pokrzykiwanie: ludzie przywieźli żyto do młyna. W sieni rozległo się chrząkanie starego Prokopa. Witalis zerwał się, gość również. Wsunęli sienniki za piec.
Prokop Mielnik wszedł i mruknął:
— Niech będzie pochwalony...
— Na wieki... — odpowiedzieli.
— Co stoicie? Ruszaj się, ty diable — zwrócił się do Witalisa. — Zaporkę odstawić!
Spojrzał ponuro na gościa i dodał:
— A ty co? Bierz się do roboty! Nie słyszysz? Ludzie ziarno przywieźli!...
— To znaczy, że weźmiesz mnie do pracy? — zapytał uradowany.
— Niech tam już. Wezmę.