i rozwiesił płacz w drzewie jak szkiełka.
Więc choinka. — A na sznurku pajacyk,
kolędować Małemu, niech krzepnie,
pójdź — złóż dary — nie wystarcza popatrzeć —
drzewko smutne, a u ciebie świece.
Lulajże w powrozie, lulajże na haku,
niech się wyśni obrus biały i błyszcząca jodła.
Szept przygarnął — z tego szeptu twój opłatek
i ojczyzna ciemniejąca w nagłych gwiazdach z ognia.