Może jak ja w swej dłoni chwilę

dymiącą pieścisz, w pierś kierujesz

człowieka, który mową dziwną

na krzyżach także imię pisze.

I może ty znów nad ojczyzną

posępny szlak pocisku widzisz

i drzewa kształty jak szubienic

skrzypią ci groźnie, ostro lśnią,

a serce dzwoni jak zły pieniądz,

gdy patrzysz chmurnie poprzez noc.