pręcik ziemi otulony mgłą,

co nazywa się dla ust tak prosto,

a jest głosem, co zaciska krtań

i wołaniem z samotnego dna.

Nie zapomnisz, bo woda oparzy

wargi pyszne, i zadusi kłos.

Kraj ten mamy w oczach jak ołtarzyk

z gajem dymów świecących jak kość.

Twarz ukryjesz. Biodra matki suche

nie wydadzą ziarna, gdyby po nas