idzie pod dzwonów rannych turkot

i motyl różki chyli z trudem

jak świeca główkę albo jeleń;

bo kamień lżejszy jest. Pod snem

błyskanie świata widać jaśniej

i ciała biały krótki bieg

w powietrzu spada niby jaśmin

lub lekki mleczny chmur rysunek.

A rąk nie starcza, głos się łamie

i twarz szeleści cała w łunie