wichrem spadających komet

uniosły mię w zamek Chimery —

gdzie na krzyżach rozpięte

ciała męczonych Andromed

i niemych Sfingów twarze wniebowzięte.

(...fosforycznie przyświecają

w studniach głębokich —

jednookich

olbrzymów do się zapraszają...)

Na rubinowym szczycie, oplątana w liany