tu Antygony cień ślepy mi przyzwał Mag —

i tu wśród ciemnych burz słuchałem dzikich sag.

Hej, przy księżycu srebrnemi podkowy

zmiatałem kowyl z drużyną po stepie....

Hej, znawały mnie panieńskie alkowy,

bo serca rubin pieśniami rozszczepię!

ja prosty rycerz — bard słońca i pól

więcej zdobyłem królestw, niźli — król.

Raz — osaczywszy połowieckie wieże

zsiadłem, rannego mając tabuńczyka —